Czy matura dojrzeje do religii

Tym razem MEN-owi przyjdzie, nie po raz pierwszy, zmierzyć się z kościołem. Ten, ustami samego biskupa, walczy o to, by na maturze można było zdawać religię. Przedmiot nie objęty podstawą programową miałby być tożsamym egzaminem z biologią, geografią itp. Ciekawa kompozycja. Mnie natomiast zastanawia inny aspekt tej sprawy. Biskup reprezentuje religię katolicką i pewnie o taką chodzi mu na maturze. A co z tymi, którzy postanowiliby zdawać inną religię? Na przykład prawosławną albo buddyjską. Czy znajdą się specjaliści gotowi ułożyć zestawy egzaminacyjne? A może w tym wypadku nie będzie swobody wyboru?
Zmierzamy w kierunku zatwierdzenia religii jako obowiązkowego przedmiotu w szkołach a co za tym idzie włączenia do podstawy programowej. Skoro jednak wiara i religia są kwestią osobistą, średniowiecznym pomysłem wydaje się narzucanie ich młodym ludziom. Tylko co do gadania mają nasi uczniowie…

Ma tura na studia

W wywiadzie z byłym szefem Centralnej Komisji Egzaminacyjnej dowiadujemy się, że egzamin dojrzałości ma sens tylko dlatego, że jest potrzebny w celu rekrutacji na kierunki wyższe…nowość? Raczej nie, biorąc pod uwagę poziom kształcenia i jakość tego kształcenia na wcześniejszych etapach edukacyjnych. Absurdem jest jednak to, że wszyscy temu przyklaskują i jak zwykle cierpią na tym uczniowie. Poza tym Pan Konarzewski uważa, że matura jest jedynym remedium na to, by uczniowie się uczyli. Żenujące ale prawdziwe?