5 lat temu zmarł Leszek Kołakowski

W artykule dostępnym na stronie http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/297351,1,piec-lat-temu-zmarl-leszek-kolakowski.read Jacek Żakowski przedstawia postać, oczywiście w wielkim skrócie, Leszka Kołakowskiego. Artykuł nosi tytuł: „Nasz Kołakowski”. Bardzo bym chciał, by to „nasz” miało szerszy zasięg i o ejmowało również młodzież w szkołach. Jaka jest wiedza gimnazjalistów i licealistów o Polakach, których nazwiska powinny im być znane choćby ze słyszenia? Obawiam się, że nikła, a szkoda, bo na podstawie biografii, nawet fragmentów, można by zbudować scenariusz niejednej godziny wychowawczej, dużo bardziej wychowawczej. Sam zainicjuję taki cykl lekcji. Zobaczymy jak się sprawdzą.

Cień gender

Obrazek

Nie wiem, czy czasem mój cień rzucany na ścianę nie jest zwolennikiem ideologii gender. A może ja, wyznając tą ideologię, sam rzucam cień już tą ideologią skażony? Czytając różne głupoty (Fronda.pl to mistrzostwo świata w idiotyzmie) wygadywane przez księży, nauczycieli, polityków i autorytety i przelewane na papier przez dziennikarzy, zastanawiam się, ilu odbiorców wie, czym jest w ogóle gender. Czasem te same słowa mają różne znaczenia.

Według jakiegoś tam księdza Oko, który ma oko na szkoły, gender wślizguje się do szkół i niczym wąż kusi do noszenia sukienek. Zagadka. Dlaczego księża chodzą w sukienkach? Rąbka tychże trzymają się wystraszeni dyrektorzy szkół, wójty i politycy.

Nie mają pojęcia o znaczeniu tego pojęcia również Ci, którzy w gender upatrują zagrożenia zmiany płci przez nastolatków. Czy wcześniejsza nieznajomość prawa powszechnego ciążenia obroniło Newtona przed obserwacją tego zjawiska?

Nazywając gender ideologią Polakom od razu przychodzi do głowy, mnie też, ideologia marksistowska, faszyzm, nazizm. Komu bowiem ideologia w pierwszej kolejności skojarzy się z pomysłowością, spojrzeniem na problem, myśleniem. Na całe szczęście w szkołach pracują jeszcze normalni nauczyciele i uchronią młodzież przed głupotą dorosłych. Choć wydaje mi się, że dla uczniów całe to „gender” jest bezpłciowe.

Marsz marsz do kąta

Nie będę pierwszym, który negatywnie wypowie się o marszu narodowców w Warszawie w dniu narodowego święta. Z pożałowania godnym licem chodziłem dziś po szkole, wciąż pochłonięty jedną myślą. Myślą drażniącą. Czy tego dnia byłem świadkiem błędów wychowawczych popełnionych w ostatnich 20 latach, czy po prostu nastroje społeczne chwilowo przeważyły szalę na korzyść zadymiarzy?

Na ekranie telewizora i w relacjach w internecie widziałem młodych ludzi, nastolatków z zaciśniętymi pięściami, gotowych rzucić wyzwanie każdemu, kto był w mundurze policjanta. Przecież te młode chłopaki chodzą gdzieś do szkół, może nawet do gimnazjów i niemożliwe wydaje się, by nie zetknęli się z zasadami i normami społecznymi.

Być może nie w tym rzecz, by pokazywać im te normy i zmuszać do ich przestrzegania. Gdy zadałem pytanie moim uczniom, jak odnoszą się do tego, co się stało w Warszawie, a rozmawialiśmy o patriotyźmie, po dłuższej ciszy, gdzieś dało się słyszeć odpowiedź „bo to się nazywa prawica”.

Skoro uczniowie tak skrajną formę chuligaństwa i wandalizmu kojarzą z prawicą, nie rozumiejąc zapewne czym prawicowe poglądy są w istocie, nie trudno wyobrazić sobie, że argument siły naprawdę silnym. A dziennikarze gazety.pl prezentują jeszcze memy stworzone przez internautów, robiąc z całego zdarzenia farsę.

Nowy dział – Aplikacje w szkole

Zapraszam wszystkich nauczycieli, uczniów i rodziców do korzystania z zawartości nowego działu „Aplikacje w szkole”. Zgromadzone zostaną tam najlepsze, najbardziej funkcjonalne narzędzia, które można a anawet powinno się wykorzystywać w nowoczesnej szkole. Z ich pomocą organizacja własnej pracy i gospodarowanie czasem staną się atutem w rękach każdego ucznia i nauczyciela. Zachęcam wszystkich do zgłaszania propozycji aplikacji, które są warte podzielenia się nimi i do przesyłania mi własnych recenzji, korzystając z zakładki kontakt. Wszystkie zostaną opublikowane. Dzisiejszą aplikacją jest Dropbox.

Z nadzieją w nowy rok szkolny

Powakacyjnie i wrześniowo zrobiło się w szkołach. Na twarzach uczniów zagościły uśmiechy a odwzajemnione przez nauczycieli pełnych zapału rozświetliły wnętrza sal lekcyjnych i korytarzy. Nowoczesne ławki jakby zapraszały do siebie, oferując przeszklone ekrany dotykowe, gdzie każdy uczeń zakładał osobiste konto do kontaktu z nauczycielem. I to nie byle jakim, ale z nauczycielem XXII wieku, w pełni zintegrowanym z nowoczesnością, z nauczycielem-mistrzem, przewodnikiem w świecie wiedzy. Dziś lekcje trwają do 14:00, potem rozpocznie się pierwsze w tym roku szkolnym zebranie koła młodych programistów. Zgłosiło się już 30 uczniów…

…tak mogłaby się rozpoczynać powieść science fiction, umiejscowiona gdzieś w roku 2100, w Polsce. Rzeczywistość jest inna. Nie będę jej tu opisywał, bo nie o narzekanie mi chodzi. Zastanawiam się nad tym, czy ów szkoła nie może wyglądać właśnie tak już teraz w 2013 roku. A może już tak wygląda? Są przecież ekrany dotykowe, najnowocześniejsza technologia, a uśmiechać się każdy potrafi. Nie każdy?

Potrzeba nam nauczycieli z prawdziwej pedagogiczno-dydaktycznej gliny ulepionych, wypalanych w najnowocześniejszych piecach z użyciem najlepszych komponentów. Jeśli zabraknie mistrzów, uczeń nie będzie miał kogo wyprzedzać, przerastać i prześcigać. A przecież o to chodzi. Kluczem do wytworzenia takich zależności jest, według mnie, stałe doskonalenie. Siebie, swojego warsztatu, otoczenia. A że nic nie jest doskonałe, trzeba to robić nieustannie. Weźmy sprawy w swoje ręce, domagajmy się szkoleń, eksperymentujmy z nowymi technikami nauczania, bądźmy ciekawi uczniów i tego, jaki jest ich świat. Jeśli się tego nie dowiemy, to w 2100 roku ktoś może napisać dramat obyczajowy oparty na faktach.

Ma tura na studia

W wywiadzie z byłym szefem Centralnej Komisji Egzaminacyjnej dowiadujemy się, że egzamin dojrzałości ma sens tylko dlatego, że jest potrzebny w celu rekrutacji na kierunki wyższe…nowość? Raczej nie, biorąc pod uwagę poziom kształcenia i jakość tego kształcenia na wcześniejszych etapach edukacyjnych. Absurdem jest jednak to, że wszyscy temu przyklaskują i jak zwykle cierpią na tym uczniowie. Poza tym Pan Konarzewski uważa, że matura jest jedynym remedium na to, by uczniowie się uczyli. Żenujące ale prawdziwe?

 

Dla dobra uczniów

Samorządy obwiniają MEN, że nie pomyślał, że z reformami w oświacie wiążą się dodatkowe pieniądze. Kwitują to jednak jednoznacznie. Nie stać ich na przywileje nauczycieli. Jakie przywileje? Porównywanie pracy nauczyciela z każdą inną jest krzywdzące dla obu stron. Skoro ścierpieć jest nie sposób, że nauczyciel pracuje 18 godzin, może warto się zatrudnić w szkole – apel do samorządowców. Każdy nauczyciel drugie tyle spędza na wykonywaniu pozostałych swoich obowiązków poza tymi „przy tablicy”. Tego nikt nie podnosi. Co więcej rzeczpospolita drukuje totalnie stronniczy artykuł stawiający po jednej stronie MEN, ZNP, nauczycieli, pedagogów a po drugiej bezradne samorządy niosące kaganek oświaty uczniom.