Cień gender

Obrazek

Nie wiem, czy czasem mój cień rzucany na ścianę nie jest zwolennikiem ideologii gender. A może ja, wyznając tą ideologię, sam rzucam cień już tą ideologią skażony? Czytając różne głupoty (Fronda.pl to mistrzostwo świata w idiotyzmie) wygadywane przez księży, nauczycieli, polityków i autorytety i przelewane na papier przez dziennikarzy, zastanawiam się, ilu odbiorców wie, czym jest w ogóle gender. Czasem te same słowa mają różne znaczenia.

Według jakiegoś tam księdza Oko, który ma oko na szkoły, gender wślizguje się do szkół i niczym wąż kusi do noszenia sukienek. Zagadka. Dlaczego księża chodzą w sukienkach? Rąbka tychże trzymają się wystraszeni dyrektorzy szkół, wójty i politycy.

Nie mają pojęcia o znaczeniu tego pojęcia również Ci, którzy w gender upatrują zagrożenia zmiany płci przez nastolatków. Czy wcześniejsza nieznajomość prawa powszechnego ciążenia obroniło Newtona przed obserwacją tego zjawiska?

Nazywając gender ideologią Polakom od razu przychodzi do głowy, mnie też, ideologia marksistowska, faszyzm, nazizm. Komu bowiem ideologia w pierwszej kolejności skojarzy się z pomysłowością, spojrzeniem na problem, myśleniem. Na całe szczęście w szkołach pracują jeszcze normalni nauczyciele i uchronią młodzież przed głupotą dorosłych. Choć wydaje mi się, że dla uczniów całe to „gender” jest bezpłciowe.

Polityka szkoły a religia

Z artykułu opublikowanego w gazecie wyborczej znów wyciągam wniosek, że religia nie pasuje do szkoły. Dyrektorzy szkół jak się okazuje (pewne uogólnienie) także nie są fanami religii w szkołach. Nie chcąc wchodzić w konflikty z lokalnymi proboszczami, co najwyraźniejsze jest w mniejszych miasteczkach i wsiach, wymuszają na rodzicach uczniów nie uczęszczających na zajęcia religii oświadczenia, że biorą odpowiedzialność w tym czasie za swoje dzieci. Szkoła ma obowiązek organizować czas takim uczniom, ale jest to oczywiście kłopotliwe. Nikt z dyrektorów jawnie tego nie przyzna, że początkiem kłopotów jest po prostu religia. Łatwiej uczepić się rodziców. Co na to MEN? Tradycyjnie, jak zawsze w przypadku religii w szkole, ma związane dwie lewe ręce i usta. Oby nowy rok przyniósł zmiany i rozpoczął masowe wypisywanie dzieci z zajęć religii. Więcej w artykule http://wyborcza.pl/1,75478,15196053,Szkola_bardzo_katolicka___krzyze_sa_praktycznie_w.html

Pytanie kieruję do Rzecznika Praw Obywatelskich: „Czy egzekwowanie deklaracji o nieuczęszczaniu na religię naprawdę jest przejawem dyskryminacji uczniów?”. Mnie się wydaje, a raczej jestem przekonany, że brak takowych pozbawiłby tą coraz liczniejszą grupę uczniów prawa do domowy uczestniczenia w zajęciach religii katolickiej, która nie jest ich religią. Wyraźnie brak przedłożonej deklaracji o uczęszczaniu na zajęcia religii nie jest wystarczającą informacją dla dyrektorów szkół.

Marsz marsz do kąta

Nie będę pierwszym, który negatywnie wypowie się o marszu narodowców w Warszawie w dniu narodowego święta. Z pożałowania godnym licem chodziłem dziś po szkole, wciąż pochłonięty jedną myślą. Myślą drażniącą. Czy tego dnia byłem świadkiem błędów wychowawczych popełnionych w ostatnich 20 latach, czy po prostu nastroje społeczne chwilowo przeważyły szalę na korzyść zadymiarzy?

Na ekranie telewizora i w relacjach w internecie widziałem młodych ludzi, nastolatków z zaciśniętymi pięściami, gotowych rzucić wyzwanie każdemu, kto był w mundurze policjanta. Przecież te młode chłopaki chodzą gdzieś do szkół, może nawet do gimnazjów i niemożliwe wydaje się, by nie zetknęli się z zasadami i normami społecznymi.

Być może nie w tym rzecz, by pokazywać im te normy i zmuszać do ich przestrzegania. Gdy zadałem pytanie moim uczniom, jak odnoszą się do tego, co się stało w Warszawie, a rozmawialiśmy o patriotyźmie, po dłuższej ciszy, gdzieś dało się słyszeć odpowiedź „bo to się nazywa prawica”.

Skoro uczniowie tak skrajną formę chuligaństwa i wandalizmu kojarzą z prawicą, nie rozumiejąc zapewne czym prawicowe poglądy są w istocie, nie trudno wyobrazić sobie, że argument siły naprawdę silnym. A dziennikarze gazety.pl prezentują jeszcze memy stworzone przez internautów, robiąc z całego zdarzenia farsę.

Krew zalewa

Milion złotych niemalże wydane zostało na przeprowadzenie pierwszego w Polsce badania czasu pracy nauczycieli. Zadaniu sprostało samo ministerstwo. Brawo. Zadanie było proste. Zapytać nauczycieli poszczególnych przedmiotów, które z wymienionych w ankiecie czynności zajmują im czasu. Było ich 54 i nauczyciel mógł określić konkretny wymiar czasu poświęcanego na wykonywaną czynność. Wyniki oczywiście były z góry do przewidzenia i nikt Ameryki nie odkrył. Za okrągły melon dowiedzieliśmy się kilku rzeczy, oczywistych. A że czas pracy nauczycieli wykracza poza pensum, czyli 18+2. Nauczyciele zadeklarowali 47, średnio. A to znowu, że poloniści najwięcej a wuefiści najmniej, ale i tak powyżej pensum. Nic w tym dziwnego, z racji ilości godzin j. polskiego i nawału prac pisemnych. Kolejną zagadką, którą dzięki Instytutowi Badań Edukacyjnych wreszcie odkrył MEN, okazała się niższa od pozostałych liczba godzin poświęcanych przez katechetów – o zgrozo 33.

A teraz odrobinę liczb. Zaokrąglając, 1 000 000 złotych przypadło na 4762 nauczycieli, bo tylu wzięło udział w ankiecie. Warto jednak zauważyć, że 4600 wypełniło ankietę online.

Komentarz pani Szumilas jest dość oszczędny. Nie zamierza podnosić pensum. Uważa, że pracę nauczycieli należy jednak inaczej zorganizować. Cóż to oznacza, oczywiście nie wiadomo. Może trzeba w ankiecie za kolejny milion zapytać nauczycieli, mnie również, jak widzą to „inaczej”. Może na WF-ie będą klasówki i prace domowe a katecheci prowadzić będą dodatkowe zajęcia jak kółka różańcowe.

Każdy, kto pracuje w szkole, wie, że pracy jest od groma a po wyjściu z budynku szkoły, nie wychodzi się z pracy. Ciekawe również, czy uwzględniono pracę pedagogów i psychologów, którzy również pracują po kilkadziesiąt niejednokrotnie godzin. Tak czy siak, milion wydany, zarobiony, podkładka pod zmiany w ustawie jest i nie ważne, że ankieta badała subiektywne odczucie nauczycieli. Nie wiem, czy sami nie podcinają gałęzi, na której siedzą, skoro wychodzi ponad 40 godzin, to czemu tego pensum nie podnieść.