Religia z nudów

W ubiegłotygodniowym numerze „Polityka” ukazał się kolejny artykuł, autorstwa Joanny Podgórskiej, poruszający kwestię religii w szkole. Tym razem w kontraście do etyki. Skąpy jednak procent uczniów w Polsce ma ten komfort, by mieć wybór. Nie każdy rodzi się katolikiem, mimo że tak każe widzieć Polaka duchowieństwo. Co z tego, jeśli uczniowie z braku innych opcji muszą decydować się na uczestniczenie w często absurdalnie prowadzonych lekcjach. Dla świętego spokoju, ze strachu przed wyobcowaniem, z nudów, z braku laku. Lekcje religii, na których przekazywana jest anachroniczna, skostniała i jedyna słuszna wiedza o kościele, modlitwach i kolorze ornatu, wołają paradoksalnie o pomstę do nieba. Wiara, wolność wyznania, równość stanowi ułamek procenta wiedzy przekazywanej przez – no właśnie przez kogo? Przez księży nie lubiących dzieci i nie rozumiejących młodzieży, na siłę wpychanych przez proboszczy do szkół. Przez katechetów, wśród których zdarzają się i tacy, którzy są w konflikcie z lokalnym środowiskiem kościelnym. Nie mam nic przeciwko prowadzeniu zajęć przez ludzi oświeconych, wybiegających poza ramy praktyki religijnej. Przecież religioznawstwo, sięganie do korzeni, umiejętność interpretowania tekstu Biblii w oparciu o historię jest fascynujące, intrygujące. Tego uczmy.

A najlepsze w tym wszystkim jest to, że nasz złoty MEN nie ma na to żadnego wpływu. Nieboska tragedia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s